Typowy dom z bali z oryginalnymi rozwiązaniami – wywiad cz. 1

Zapraszam Was serdecznie na wywiad pod Warszawą, do domu dość typowego za razem, ale też i oryginalnego. Dom ma około 85-90 metrów powierzchni użytkowej. Znajduje się w pięknym otoczeniu działki w okolicach 3 tysięcy metrów kwadratowych, także kawał terenu. Na działce jest już wieloletni sad, więc myślę, że widoczki będą ciekawe, a do tego bardzo ciekawi właściciele, którzy podzielą się ciekawymi niuansami dotyczącymi tego domu, budowy, ich przemyśleń. Spotkaliśmy się na tej budowie przy okazji uszczelnienia narożników tego domu, także jest sporo tematów. Myślę, że nagranie będzie w dwóch częściach. Serdecznie zapraszam do oglądania!

Sławek: Troszkę już powiedziałem na temat tego domu. Pozwoliłem sobie na boku kilka słów nagrać. Dziękuję Państwu, że zgodziliście się na poświęcenie kilku minut, by troszkę opowiedzieć o tym domu, o jego perypetiach i skąd wzięła się na niego idea. Witamy serdecznie.

Bożena: Dzień dobry.

Marek: Dzień dobry. Witamy.

Pomysł na dom z bali

Sławek: Jakby Państwo mogli powiedzieć troszkę o sobie. Skąd wziął się cały pomysł? Od czego się zaczęło – od działki po sam zamysł domu z bali? To zawsze ciekawi inne osoby, które myślą o budowie z bali.

Marek: Tu kiedyś stał dom z bali, w którym ja, przyjeżdżając na wakacje i ferie świąteczne, praktycznie mieszkałem.

Sławek: Dokładnie w tym samym miejscu, co ten teraz?

Marek: Praktycznie tak. Było tylko niewielkie przesunięcie. Zawsze marzyłem, żeby taki dom tutaj był. Tamten niestety był w złym stanie. Na początku myśleliśmy, że będziemy go ratować, ale niestety fachowcy stwierdzili, że trzeba byłoby wymienić połowę bali. Poza tym fundament był marny, brak izolacji. To wszystko ruszało.

Sławek: Zazwyczaj to są takie problemy. Nie opłaca się reinwestować w to samo.

Marek: Nie opłacało się tego już ruszać. Pomysł był mój. Reszta rodziny do tego sceptycznie podchodziła.

Sławek: To Pana marzenie, a co z Panią?

Bożena: Do mieszkania jest to bardzo fajny dom. Dobrze się mieszka.

Sławek: Czasem jednak druga połówka ma jakieś uprzedzenia co do domu drewnianego.

Bożena: Nie, nie chodzi o uprzedzenie, że mieszkamy w drewnianym budynku. Chodzi raczej o rodzinne sprawy, że jesteśmy za daleko od dzieci. Dzieci trochę narzekają. Ale jak tutaj przyjeżdżają, to jest fajnie.

Sławek: Warszawa, tak?

Bożena: Tak.

Sławek: Ile jest kilometrów do Warszawy?

Marek: 70 kilometrów.

Sławek: Godzina jazdy?

Marek: Tak. Gdy wyjeżdżamy wieczorami, to około 50 minut. 

Bożena: Mieszka się bardzo dobrze. Mąż całe życie w metalowych pomieszczeniach przebywał, więc dla niego to była taka odskocznia. Powiedział, że na stare lata chce trochę swobodniej pooddychać. Zdecydował się właśnie na ten dom drewniany.

Marek: Wbrew całej rodziny. Powiedzieli: ,,Ojciec, pomysł jest przedni, tylko tak z 10 kilometrów od Warszawy”. Ponieważ tu mieliśmy działkę, bo to jest gospodarstwo mojego pradziadka, to stwierdziliśmy, że będziemy to robili tutaj. Działka nas nic nie kosztowała, bo wtedy miałem prawo własności do tej działki. Musiałem tylko inwestować w sam dom, co też jest dodatkowym plusem, bo jednak oszczędności z tego tytułu są spore.

Sławek: Gospodarstwo ponad 300 tysiące metrów. 3 budynki już stojące, drugi stawiany, więc to jest wyzwanie. Utrzymać i reinwestować w pewne rzeczy, to wszystko zależy od kapitału. Nie każdy ma takie możliwości.

Bożena: Trwało to długo.

Marek: Długo to trwało zanim zebraliśmy pieniądze. Pracowałem w takim systemie, że była praca, zarabiałem spore pieniądze, a potem nie było pracy i siedziałem w domu i te pieniądze wydawaliśmy. W związku z tym nie bardzo można było coś takiego zrobić. Później sytuacja się poprawiła i doszliśmy do wniosku, że trzeba zbudować taki dom. Od początku właściwie mieliśmy plan, że to będzie drewniany dom. Nie byliśmy zdecydowani czy szkieletowy, czy taki z bala. Oczywiście z bala nam się podobał zdecydowanie bardziej.

Dom z bali czy szkieletowy?

Sławek: Co zadecydowało, że to nie był szkieletowy dom? To jest takie pytanie, nad którym inwestorzy na początku swoich rozważań myślą. Drewniany – to drewniany, ale to czy tam będzie szkielet, słupki.

Bożena: Tu był taki sam dom.

Marek: Taki sam dom z bala tu stał, może dlatego. Poza tym wydaje mi się, że jednak taka atmosfera w tym domu jest fajniejsza. Obok stoi ten stary budynek, który jest właśnie w szkielecie. To nie jest to. Wytynkowany w środku. Tak samo się człowiek czuje jak w bloku, a tu jednak cały czas jest ta świadomość, że drewno jest dookoła. Pięknie się to zachowuje w lecie szczególnie, kiedy jest bardzo gorąco, tam wcale gorąco nie jest. Dopóki się nie otworzy okien. Jest wtedy doskonale.

Sławek: Dodatkowo możliwość przygaszenia tarasu, gdzie to słońce nie jest takie inwazyjne do domu, na pewno sporo robi.

Marek: To jest chyba nasz następny błąd. Gdybyśmy teraz budowali, to taras byłby z zupełnie innej strony – nie tej najbardziej nasłonecznionej. Wtedy wydawało się to zupełnie logiczne i oczywiste.

Sławek: Powiem szczerze, jak sam planuję swoje poczynania względem domu z bali, to dalej będę się upierał, że taras powinien być od zachodu. Może jakoś tam przygaszony, ale jednak raczej nie zdecydowałby się, żeby taras był całkowicie z boku. 

Marek: Problem jest z tym, że ciężko jest tutaj wysiedzieć.

Sławek: Mimo tego zadaszenia?

Marek: Nie. Jak jest zadaszenie, jest w porządku. Na początku tego zadaszenia nie było i ciężko było w tym słońcu zjeść obiad na przykład.

Sławek: Oczywiście. 

Bożena: Tak samo, kiedy dzieci przyjeżdżają i się bawią, było im tutaj za gorąco. Trzeba było rozkładać parasol. Jedyny ratunek to właśnie jakieś zadaszenie. Teraz jest wiele możliwości. Są ogromne markizy. Wcześniej tego nie było, więc kombinowaliśmy z żaglem, nawet z dwoma tak po skosie. Nic się nie sprawdzało.

Sławek: To słońce jednak zmieniało co chwilę swój kąt.

Rozwiązania dla nasłonecznionego tarasu

Marek: Mieliśmy zamontowany wielki parasol. Teraz, jak dzieci się kąpią i jest ostre słońce, to wtedy ten parasol rozstawiamy. Problem był taki, że ustawiło się go do śniadania, to do obiadu ustawienie było już nieaktualne, a ciężar niesamowity. Wypatrzyłem w Internecie podobne rozwiązanie, zacząłem się tym interesować, szukać. 

Sławek: Wspominał Pan, że zaplanowanie tej konstrukcji we własnym zakresie przynosi ponad 50% względem tego, co firmy wyceniają. 

Marek: Zdecydowanie.

Sławek: Ten system fajnie się spisuje. Oczywiście trzeba myśleć o wiatrach, żeby go nie zerwało, ale jednak to daje kawał terenu, który jest jednak zadaszony i przyjazdy do posiedzenia.

Marek: Dokładnie tak. Myślę, że to rozwiązanie jest najlepsze. Chciałem, żeby to był jeden ciąg, ale technicznie jest to za ciężkie. Firma, która przygotowywała mi ten system – pokrycie i system linek – od razu powiedzieli, że to nie zda egzaminu. Nie byli w stanie czegoś takiego długiego wykonać,

Sławek: Tu jest około 7 metrów szerokości.

Marek: Tak. Doradzili, żeby to zrobić właśnie w ten sposób. Zrobiłem rysunki, wysłałem, oni to wykonali. Zaprzyjaźniony stolarz, który większość rzeczy nam w środku robił, zrobił konstrukcję, a resztę porospinałem.

Sławek: Linki prowadzące nakręcane przez te śruby rzymskie. To faktycznie działa.

Marek: Nie chcieliśmy robić tu stałego dachu z tego względu, że tam byłoby ciemno, bo wtedy jednak zacienienie byłoby zdecydowane. 

Sławek: Do środka są dwa okna, które mają 90×220?

Marek: Nawet nie pamiętam.

Sławek. Faktycznie mamy tę opcję, że jak chcemy jasno w środku, to możemy to zrobić.

Marek: Tak. To jest właśnie ten dodatkowy plus. Poza tym wykonanie stałego dachu zakłócałoby bryłę tego budynku. Uważaliśmy, że ona jest na tyle fajna, że lepiej zrobić taką konstrukcję bardzo ażurową i wtedy pozostaje charakter budynku nienaruszony.

Sławek: Co było inspiracją, żeby tę konstrukcję tarasu zrobić w nawiązaniu do ogrodów winnych? Te słupy nie są standardowo postawione w pionie, co mnie bardzo zaciekawiło, że one są wypuszczone po ukosie. To jest naprawdę ciekawy aspekt, który nawiązuje mocno do sadu, który mamy tuż za sobą.

Marek: Tak sobie wymyśliliśmy, że to nie będzie tak normalnie. 

Sławek: To jest bardzo fajny aspekt!

Marek: Poza tym ja już widziałem takie rozwiązania wcześniej.

Sławek: Tutaj w okolicy?

Marek: Nie. W Internecie. Zdecydowanie bardziej podobało mi się to rozwiązanie, niż postawienie takich równych słupów. Stolarz powiedział, że dla niego nie ma problemu.

Sławek: Samo to, że te słupy są dużo dalej od tarasu. Często są w pionie i na wysokości tarasu. One są jeszcze dalej wyciągnięte.

Marek: Tu jest zachodnia strona i jak słońce schodzi niżej, było tu gorąco. Szybciej słońce tu docierało. Tam był zacieniony trzeci metr tego tarasu, a całość była już w słońcu. Tu nawet teraz w lecie nierzadko odczepiamy pierwsze dwa segmenty, żeby wisiały w dół.

Sławek: Ciekawe. Fajna opcja, że tak można sobie to tak łatwo odpiąć z tych karabińczyków.

Marek: Wtedy można spokojnie posiedzieć przed zachodem słońca. Wieczorem można siedzieć już na luzie, jak komary nas nie zjedzą.

Sławek: Ciekawe rozwiązanie, które coraz częściej spotykam, moskitiera, która łapie się na magnesy. Ona się spisuje w miarę szczelnie?

Marek: Tak. Koty nam to trochę dewastują.

Bożena: Teraz kotów jest mniej, to będzie można poprawić te zaczepienia. Bardzo dobrze spełnia swoją rolę. 

Marek: To był groszowy wydatek w jakiejś sieciówce.

Typowy dom z bali – gotowy projekt

Sławek: Nie mówiliśmy szerzej na temat samego projektu. To jest projekt Zawoja dw. Mówił Pan, że bale mają szerokość 24 cm, ale bez ocieplenia w środku i tak też to było zgłoszone w pozwoleniu na budowę. Przeszło to bez problemów.

Marek: Tak.

Sławek: Nie dowierzałem troszeczkę, ponieważ w Zawoji dw autorstwa Dom-projektu zazwyczaj w standardzie jest 10 cm ocieplenia od środka. Nie było tego u Państwa.

Bożena: Ten standard zmienił się dopiero po naszym projekcie.

Marek: Później dopiero weszły takie przepisy, że trzeba ocieplać. Składaliśmy wszystkie dokumenty o pozwolenie na budowę co najmniej 10 lat temu.

Sławek: Czyli pozwolenie było dużo wcześniej, niż Państwo tu mieszkają.

Marek: Tak. Sama budowa trwała 4 lata.

Sławek: Zaraz przejdziemy do tematu wyboru wykonawcy i tego, jak to przebiegało.

Marek: W związku z tym wtedy te wymagania były mniejsze, a poza tym pani w wydziale budownictwa w Rawie Mazowieckiej zobaczyła ten projekt i się w nim zakochała. Powiedziała, że tak ładnego domu nie miała w ostatnich latach. Od momentu złożenia poszło już normalnym trybem. Na początku, ponieważ ja wyjeżdżałem i nie mogłem poświęcać dużo czasu na te wszystkie sprawy, to znalazłem tu miejscowego kierownika budowy, który miał się tym zajmować, załatwiać pozwolenia. Po roku okazało się, że dokumenty nie są złożone. Wtedy rozstaliśmy się z kierownikiem budowy. Wtedy dopiero ruszyło.

Sławek: Najlepiej ufać tylko sobie.

Marek: Jeżeli chodzi o znalezienie tego projektu – przeszukiwałem w Internecie firmy, które zajmują się budową i znalazłem firmę, która podejmowała się budowować Zawoję dw. Cena nie była powalająca. Skalkukowaliśmy z żoną, że damy radę. 

Sławek: W jakim zakresie Państwo umawiali się z wykonawcą? Były założenia odnośnie tego, ile prac mają wykonać – czy to stan surowy zamknięty, z oknami, bryłą, czy dalej, czy pod klucz? Czy to wszystko wyszło, czy to się pomieszało w trakcie?

Marek: Powiem szczerze, że ja nie orientowałem się w tych sprawach budowlanych. Wydawało mi się, że jeżeli on mi pokazuje, że taki dom mi wybuduje za te pieniądze, to wybuduje.

Sławek: Bez wnikania w szczegóły.

Marek: Myślałem, że on mi odda taki dom jak jest na obrazku. Okazało się, że to wygląda trochę inaczej.

Sławek: Trzeba zwrócić uwagę na to, że Dom-projekt robi fajne wizualizacje, więc to może być złudne, że faktycznie wyceniamy, dajemy to do wykonawcy, on to wycenia, ale trzeba wnikać potem w szczegóły, co tam jest wycenione.

Marek: Dokładnie. Okazało się, że umowa, która podpisaliśmy, obejmowała stan surowy zamknięty.

Sławek: To co w drewnie, bryła budynku, okna, poszycie dachowe.

Marek: Ona były już w moim zakresie.

Sławek: Czyli stan surowy zamknięty nie do końca.

Co obejmowała umowa z wykonawcą?

Marek: Okna, drzwi już sam dokupowałem we własnym zakresie. Okazało się wtedy, że każda rzecz, którą chciałem dodatkowo zrobić, kosztowała dodatkowo. Chciałem, żeby kable były kryte. 

Sławek: Żeby było nawiercone w momencie składania.

Marek: Tak. On rzeczywiście wiercił, wkładał te peszle. Potem okazało się, jak sami tutaj z synem robiliśmy instalację…

Sławek: Wydaje mi się, że już wiem co… Było pozagniatane?

Marek: Dokładnie tak! Część w ogóle była niemożliwa do wykonania.

Sławek: To jest chyba najbardziej irytująca rzecz. Zwrócę uwagę wszystkim, którzy budują dom z bali, żeby zwracać uwagę na te kanały. Czasem jest tak, że firma buduje jak najszybciej, żeby obciąć koszty dźwigu, a muszą nawiercić, przeprowadzić ten peszel i ten pośpiech powoduje, że coś delikatnie się przestawi, peszel się zagniecie, mamy dziurę w ścianie i nie wiemy, po co ona jest, bo i tak jest niedrożna. Sugeruję zwracać na to bardzo mocno uwagę zawsze. To jest irytujący drobiazg.

Marek: Muszę Panu powiedzieć, że firma, która to budowała, nigdy nie zastosowała żadnego dźwigu. 

Sławek: To jest inna para kaloszy.

Marek: Podziwiałem człowieka właśnie pod tym względem, chociaż z różnych innych był fatalny. Pod tym względem był niesamowity. Dwóch pomocników zarzucało mu bal na ścianę.

Sławek: Bal 24 metry szerokości. Pytanie czy suszony.

Marek: Podejrzewam po tym, co się potem działo, że lekko przesuszony.

Sławek: Nie pękały jakoś mocno, więc nie było najgorszej z wilgotnością.

Marek: W każdym razie on sobie zarzucał to na ramię i to robił.

Sławek: 300 kg jak nic.

Marek: Podziwiałem go pod tym względem. Poza tym nic dobrego o firmie powiedzieć nie mogłem. 

Sławek: Uprzedzając pytania, firmy nie ma na rynku. 

Nazywam się Sławek Witiw i pomagam spełnić marzenie o własnym domu.

Pomagam budować ciepłe i trwałe domy z bali poprzez dzielenie się wiedzą na blogu oraz kanale YouTube, indywidualne konsultacje, wizyty na budowie czy webinary.

Dawka inspiracji na:

Bądź na bieżąco:

Podziel się wpisem:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on pinterest
Pinterest
Share on email
Email
Share on whatsapp
WhatsApp

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej

Wpisy, które mogą Cię zainteresować: