Manichatki – Budowa domu z przeniesionych starych domów cz.1

Link do części drugiej na YouTube–> https://www.youtube.com/watch?v=_5CvJ-NY9Bo 

Link do części drugiej z transkrypcją–> https://baleidetale.pl/jej-dom-zjadaja-korniki-wywiad-manichatki-cz-2/

Zapraszam na rozmowę z Dominiką – właścicielką przepięknych Manichatek, znajdujących się w Beskidzie Niskim.

Sławek: Dominika powiedz troszeczkę, słowem wstępu o sobie, dlaczego Manichatki, skąd to się wzięło? Skąd cała koncepcja, o co w tym wszystkim chodzi? Jakaś nawet mała reklama na początek może?

Dominika: Dobrze, po pierwsze to ja również dziękuje, bo to było bardzo fajne spotkanie. Dla mnie to jest zawsze bardzo duży zaszczyt i wyróżnienie, jak różni ludzie, którzy się profesjonalnie zajmują tego typu inwestycjami proszą mnie o to, żebym coś powiedziała na temat tego, co zrobiłam. To było dla mnie duże wyzwanie i bardzo się cieszę, że to inni również doceniają.

Sławek: Cieszę się również.

Dlaczego Manichatki? Od marzenia do jego realizacji.

Dominika: Skąd to się zaczęło? Zaczęło się od jakiegoś tam marzenia. Nie chcę mówić, że tak banalnie, jak większość ludzi, że praca w korporacji i że w pewnym momencie miałam dosyć. Od jakiegoś czasu faktycznie tak było. Bardzo dużo pracowałam w mieście i zawsze byłam właśnie takim raczej miejskim szczurem. Nigdy wcześniej nie wyobrażałam sobie, że mogę się przenieść na wieś ale od dłuższego czasu szukałam jakiegoś pomysłu na siebie.

Niekoniecznie chciałam pracować właśnie dla kogoś w firmie. Wiadomo w jakim trybie i przez długie lata faktycznie przymierzałam się do różnych biznesów, ale nic mi jakoś tak nie…. Nic mnie nie porwało. No i pewnego dnia, będąc w górach zobaczyłam takie piękne miejsce, ale to zupełnie nie było w Beskidzie Niskim. Nagle zaczęło mi się to wszystko w głowie układać, że właśnie bym chciała wyjechać, że chciałabym stworzyć takie miejsce dla siebie do mieszkania.

Ale wiadomo, że też trzeba z czegoś żyć.  Żeby to pogodzić, to wymyśliłam, że dlaczego nie stworzyć takiego miejsca również dla innych ludzi. I jak to powstało w mojej głowie, to  bardzo szybko poszło. To mi się tak pięknie poukładało, że w zasadzie od razu postanowiłam to realizować. Dosyć szybko na początku się zwolniłam z pracy, bo nie byłabym w stanie pogodzić pracy i szukania ziemi. No bo od tego trzeba było zacząć. No i faktycznie trochę mi zeszło, bo prawie rok szukałam ziemi.

Poszukiwanie działki pod budowę domu

Sławek: I w końcu znalazłaś ją gdzie? Żebyśmy się umiejscowili.

Dominika: Znalazłam ją w Beskidzie Niskim, oczywiście w najpiękniejszym miejscu na świecie, w Rowkach. To jest takie miejsce, do którego przyjeżdżałam jako dziecko, bo miałam nianie z Beskidu Niskiego, która mnie tutaj bardzo często zabierała do siebie na wieś. Żyłam wtedy w takiej chyży, po prostu ze zwierzętami. To był cudowny czas i mam z tego okresu piękne wspomnienia, więc gdzieś mnie tam to serce na powrót przygnało do Beskidu Niskiego. Jak najbardziej się tutaj odnajduje. Jest mi tutaj naprawdę dobrze. Jak jadę czasami do Krakowa i wracam, jak już wjeżdżam w ten Beskid Niski, to biorę głęboki oddech. Tutaj jest właśnie to moje miejsce.

Sławek: Wcale się nie dziwię. Tu nie tak jak my znamy w całej Polsce, domek przy domku, na horyzoncie kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt. Tutaj nie dość, że widoki, raz na jakiś czas jakiś domek się pojawia, to jest nie do opisania. Zakochałem się też w tym rejonie.

Dominika: No właśnie o to chodziło.

Historia powstania Manichatek. Fakty.

Sławek: Powiedz mi od kiedy Manichatki istnieją? Kiedy to wszystko się zaczęło, tak już sucho patrząc na fakty.

Dominika: Ziemię kupiłam w 2015 roku w październiku. To była łąka, także trzeba było od razu ruszyć z przygotowaniami tej ziemi do budowy. Trzeba było pociągnąć prąd, wykopać studnie, zadbać o wszystkie pozwolenia. Budowa pierwszego domu – tego mojego, najmniejszego ruszyła w lecie 2016 roku. Zaraz później, na wiosnę 2017 roku ruszyłam z budową tego dużego. Został uruchomiony w maju 2018 roku, czyli w zasadzie rok i dwa miesiące trwała budowa tego dużego domu. Budowa i przygotowanie go już do funkcjonowania dla gości. Zaraz później ruszyliśmy z Panem Edkiem z tym małym domkiem i on funkcjonuje z kolei od zeszłego roku. Także to wszystko tak naprawdę to jest kwestia ostatnich 3 – 4 lat. Jeszcze nie ma 4 lat tak naprawdę.

Rozwój Manichatek i plany na przyszłość dotyczące budowy domów.

Sławek: To ładnie, a masz jakieś zakusy na więcej, czy to jest już ta Twoja wizja, która chciałaś uzyskać z Manichatkami?

Dominika: To jest bardzo trudne pytanie. Biznesowo patrząc na to, to oczywiście bardzo by było dobrze, gdyby tych domków było jeszcze więcej. W obliczu tych ostatnich spraw, które się dzieją jest ogromne zapotrzebowanie. Gdybym miała więcej tych domków, to one na pewno byłyby wypełnione. Z drugiej strony ja to wszystko ogarniam sama i nie bardzo widzę możliwość, żeby to komuś oddać i powierzyć. Ja mam taką dosyć osobistą koncepcję na to, w jaki sposób to prowadzić. Chcę nad tym czuwać, ale nie dlatego, że jakoś chce tego pilnować strasznie. Ja bardzo lubię tych ludzi, którzy tu do mnie przyjeżdżają, mam z nimi fajny kontakt i wchodzę z nimi w takie bardzo przyjazne relacje. Gdyby tych domów było więcej, to po prostu nie dałabym rady tego robić.

Sławek: No tak.

Dominika: Już przy tych dwóch czasami mi jest trudno podejść do każdego, poznać, porozmawiać. Ja to po prostu lubię i taka jest też koncepcja tego miejsca, żeby to był nie tylko piękny i wygodny dom, do którego ludzie przyjeżdżają, wynajmują go i spędzają tutaj czas. Tylko żeby też było trochę takiej relacji osobistej ze mną. Więcej bym już chyba nie dała rady.

Sławek: Ale to też chyba pod koncept klientów, którzy wybierają domy z bali na wypoczynek, do zamieszkania. Przynajmniej z tego, co ja obserwuje, to szukają takiej indywidualności, przestrzeni, swobody i teraz jakby zrobić tzw. getto domków jeden przy drugim równo ustawionych, to nie wiem, czy by to się tak podobało.

Dominika: Jeżeli by zrobić tutaj osiedle to straciło by to również urok.

Sławek: Na pewno byłby klient, ale już inny, tak jak mówisz.

Przeprowadzka z miasta na wieś

Dominika: Tak właśnie. Dlatego nie mam zakusów na jakąś wielką rozbudowę. Ja osobiście, ponieważ mieszkam tu już na stałe od zeszłego roku, bo wcześniej pracowałam, ogarniałam budowę i jeszcze pierwszy rok funkcjonowania domu dla gości. W zeszłym roku się tu przeprowadziłam już na stałe z moim dzieckiem, mieszkam w takim najmniejszym domku. Widzę w tej chwili, że do takiego codziennego funkcjonowania ten mój domek jest troszkę za mały. Z takich względów, że bardzo dużo przyjaciół i rodziny odwiedza mnie tutaj. Ja ich oczywiście z otwartym sercem przyjmuje, tylko że jest nam trochę ciasno. Moim teraz takim kolejnym marzeniem, no bo wiadomo, że marzenia trzeba mieć, jest wybudowanie trochę większego domu dla siebie. Tak, żebym miała dużą kuchnię i żebym mogła tych wszystkich ludzi tutaj przyjmować.

Sławek: Działka jest dość spora, więc pomieści pewnie spokojnie.

Dominika: Tak, działka to jest 1,5 hektara, także jest miejsce, żeby sobie nie wchodzić w drogę. No i wtedy ten domek, w którym ja mieszkam, mógłby być również wynajmowany, ale myślę, że to jest szczyt absolutny moich marzeń. Jak to spełnię, to już będzie koniec.

Sławek: To bardzo Ci tego życzę.

Dominika: Ale to jest na razie dosyć odległe marzenie, bo w tej chwili nie jestem w stanie podejmować się realizacji tego. Z różnych względów, również finansowych, więc powolutku, mnie się nie śpieszy, życie się toczy.

Sławek: To trzymam bardzo mocno kciuki za realizację tych planów w przyszłości.

Dominika: Dobrze, zobaczymy. Za kilka lat się spotkamy, to może pokażemy jeszcze jeden dom.

Sprawy techniczne związane z budowaniem domów w terenach mało zaludnionych.

Sławek: Mnie troszkę nurtują znowu takie troszkę przyziemne bardziej sprawy pod kątem użytkowników, którzy chcą też w przyszłości budować. Nasi widzowie też zobaczą, że przestrzeń i widoczki są piękne, no ale przychodzi czasem takie zderzenie z rzeczywistością, że działka jest często oddalona od innych domów. Co w takim przypadku z kosztami przyłącza? Czasem pewnie trzeba czekać długo, bo nie zawsze oprócz kosztów jest to w ogóle możliwe technicznie do wykonania w perspektywie kilku miesięcy. Czasem trzeba poczekać na to nawet i lata, zanim energetyka się zgłosi do przyłączenia.

Dominika: Tak, czasami trzeba uzyskać zgody sąsiadów, bo okazuje się, że te przyłącza przechodzą przez działki prywatne. Tak było tutaj w moim przypadku, że energetyka miała taką możliwość, żeby poprowadzić przyłącze właśnie przez działki sąsiadów. Trzeba było czekać na pozwolenia, na zgody tych ludzi, ale to w sumie dosyć sprawnie poszło. Jak zaczęłam to wszystko pod koniec 2015 roku, starać się o te wszystkie pozwolenia, to w 2016 roku byłam już gotowa do tego, żeby startować z budową.

Sławek: No to ładnie, jak na takie rejony, to myślę, że to naprawdę dobrze poszło. Wiem, że w Rowkach, kawałeczek dalej inwestorzy, którym tam pomagałem uszczelniać dom, to oni 3 lata czekali.

Dominika: Ja myślę, że to był tak dobry pomysł i ja byłam w to tak bardzo zaangażowana i tu było tyle takiej dobrej energii, że to wszystko się jakoś pięknie układało. Było bardzo dużo ludzi, którzy wychodzili mi naprzeciw, którzy mi pomagali, więc może dlatego tak się miało zdarzyć, żeby to wszystko szybko, ładnie poszło.

Sławek: Też tak może być. Zapytałbym Cię jeszcze właśnie o kwestie doboru koncepcji. Dlaczego te Manichatki wyglądają tak, jak wyglądają? Czy to był projekt jakiś gotowy, czy może miałaś już swój wypatrzony, wymarzony? Skąd się wziął zamysł na bryłę tego domu, jednego, drugiego i właściwie trzeciego też, tego najmniejszego?

Koncepcja powstania brył wszystkich 3 domów – Manichatek.

Dominika: Na początku było tak, że jak ja sobie wymyśliłam, że chce mieć dom, taki bardzo nawiązujący do tutejszej tradycji, żeby on się pięknie wtopił też w krajobraz, który jest tutaj po prostu powalający. Nie chciałam tego zaburzać, więc dlatego od początku wiedziałam, że to muszą być domy drewniane, że to muszą być domy budowane z bala i najchętniej starego. Na początku była w ogóle koncepcja taka, żeby przenieść chyżę i żeby ją odtworzyć, taką dużą, ale jak wynikły różne problemy techniczne. Poza tym w pewnym momencie ja sobie zdałam sprawę z tego, że jeżeli będzie jeden duży dom, to niekoniecznie i dla mnie i dla gości to będzie komfortowe, żebyśmy wspólnie mieszkali w jednym domu. W związku z tym najpierw była taka koncepcja, że przyjeżdżając tutaj żeby dopilnować budowy musiałam gdzieś mieszkać. Wynajmowałam u sąsiadów, ale to było na zasadzie takiej grzecznościowej. Jak nie mieli gości, to mogłam wtedy sobie u nich wynająć i to było oczywiście wspaniałe, że oni mnie tak przyjmowali, natomiast w pewnym momencie trochę mało komfortowe. Wymyśliłam więc, że wybuduje taki szałas dla siebie, żebym mogła się zatrzymywać właśnie, jak przyjeżdżam dopilnować budowy.

Ten domek mały miał na początku 32 metry i obok niego Pan Edek mi postawił taką szopę, drewutnię. Dopiero później te szopy zostały połączone i powstał jeszcze ten dodatkowy pokój, więc nie miałam gotowego projektu. Pan Edek mi trochę podpowiedział, jak to ma wyglądać. Mi zależało, żeby było dużo światła, a dwa – te widoki są tak piękne z każdej strony, że trudno by było wybrać z której mam sobie ten widok zasłonić, więc chciałam mieć z każdej strony, no i mam z każdej strony. Pan Edek bardzo dużo mi pomógł, jak ten domek ma wyglądać. Ten większy dom, no to tu już oczywiście skorzystałam z pomocy architekta, takiego chłopaka z Gorlic i też zależało mi, żeby on w jakiś sposób nawiązywał do tradycji i do tych domów, które tutaj były budowane. A z kolei ten trzeci, to on nawiązuje też do mojego domu. Te dwa małe to są domy, które są do 35 metrów, czyli nie potrzebują pozwolenia na budowę. I to było też takim wyznacznikiem, żeby one się w tych 35 m zmieściły.

Wykonawca domu z bali

Sławek: Mówisz tutaj o Panu Edku, to rozumiem, że jest jakiś lokalny wykonawca, który działa tam na Twoim terenie?

Dominika: Tak, Pan Edek to jest najwspanialszy mężczyzna, jakiego spotkałam w swoim życiu. Jest świetnym fachowcem przede wszystkim, Pan Edek jest z Brunar, jest tutaj miejscowym cieślą, budowlańcem. Dużo budował w Polsce, w różnych miejscach, w Warszawie i na Mazurach i gdzieś na Dolnym Śląsku. Od kiedy w zasadzie zaczął budować dla mnie to tak już tutaj pozostał. Razem sobie współpracujemy, natomiast to, że te domy są takie jakie są i że są tak świetnie zbudowane to jest ogromna jego zasługa. Nie tylko jest bardzo dobrym fachowcem, ale też kocha stare drewno i bardzo czuje stare drewno. On się tutaj po prostu realizował. Realizował swoje marzenia, a ponieważ jakoś po drodze nam było z tymi marzeniami, to bardzo dobrze od początku się dogadywaliśmy. To była świetna współpraca.

Sławek: Mówisz o starym drewnie, skąd ono zostało zaczerpnięte?

Dominika: Bo to jest jakby podstawa, żeby te domy były piękne i żeby były solidne, to trzeba znaleźć dobry materiał. Żeby znaleźć materiał, to trzeba znaleźć chyżę, która jest w dobrym stanie. Takim, że to drewno jest po prostu zdrowe. To nie było wcale takie proste, mimo że tych domów tutaj jeszcze trochę jest.

 

Jesteś ciekaw co dalej? Zapraszam do drugiej części filmu, którą możesz znaleźć

tutaj –>https://www.youtube.com/watch?v=_5CvJ-NY9Bo

 

Nazywam się Sławek Witiw i pomagam spełnić marzenie o własnym domu.

Pomagam budować ciepłe i trwałe domy z bali poprzez dzielenie się wiedzą na blogu oraz kanale YouTube, indywidualne konsultacje, wizyty na budowie czy webinary.

Dawka inspiracji na:

Bądź na bieżąco:

Podziel się wpisem:
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on pinterest
Pinterest
Share on email
Email
Share on whatsapp
WhatsApp

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz więcej

Wpisy, które mogą Cię zainteresować: